Inowrocław: święto kolejarzy

W wigilię uroczystości św. Katarzyny Aleksandryjskiej, 24 listopada, w kościele pw. Chrystusa Miłosiernego w Inowrocławiu sprawowana była Msza św. w intencji żyjących i zmarłych pracowników kolei oraz ich rodzin. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił ks. kan. Paweł Kowalski, proboszcz parafii i diecezjalny duszpasterz kolejarzy. Za wstawiennictwem swojej patronki kolejarze prosili o opiekę i ochronę dla tych, którzy pracują w kolejnictwie oraz korzystają z usług kolei, a także o wyproszenie błogosławieństwa Pana dla ciężkiej pracy pracowników kolei i ich rodzin.

Podobnie jak św. Cecylia na Zachodzie, tak św. Katarzyna na Wschodzie należała do najbardziej znanych świętych. Mało jednak o niej wiemy, za to wiele pozostało legend.
Według jednej z nich Katarzyna urodziła się w Aleksandrii, stolicy Egiptu, jako córka króla Kustosa. Była osobą nie tylko bardzo zamożną, ale także wykształconą. Słynęła z urody. O jej rękę ubiegali się najznakomitsi obywatele miasta, daremnie, bo jak wiele chrześcijanek złożyła ślub czystości. Gdy wybuchło najkrwawsze w dziejach Kościoła prześladowanie chrześcijan – za panowania cesarza Dioklecjana i jego współrządców: Galeriusza Maksymiana i Konstancjusza I – Maksymian osobiście przybył do Aleksandrii, by dopilnować realizacji prześladowczych edyktów. Jedną z jego ofiar prześladowań miała być Katarzyna. Gdy odmówiła złożenia ofiary rzymskim bogom cesarz zarządził dysputę między nią, a pięćdziesięcioma miejscowymi filozofami i retorami. Katarzyna nie tylko wyszła z niej zwycięska, ale jeszcze nawróciła wielu z nich. Miała wówczas 18 lat. Rozgniewany Maksymian skazał ją na tortury. Jej odwaga i cierpliwość w znoszeniu cierpienia sprawiła, że nawróciło się kilkuset żołnierzy. Ostatecznie zginęła ścięta między 307 a 312 rokiem. W legendzie jej modlitwa sprawiła, że koło na którym ją łamano, rozpadło się w rękach kata na kawałki.

Kolejarze obrali sobie Katarzynę za patronkę wierząc, że skoro ona nie zginęła pod męczeńskim kołem to i oni ujdą śmierci pod kołami pociągów. Wieszano więc wizerunki świętej w lokomotywowniach, umieszczano je na sztandarach. W Polsce jej kult w środowisku kolejarskim umacniał się wraz z jego rozwojem czyli od XIX wieku. Warto wspomnieć, że kolejarze, obok wojskowych, stanowili najliczniejszą grupę służb mundurowych, biorąc na równi z nimi udział w powstańczych walkach i przyczyniając się do odzyskania przez Polskę niepodległości przekazując choćby informacje o ruchach zaborczych wojsk. Po I wojnie światowej kolejarze natychmiast przystąpili do usuwania zniszczeń wojennych, a kolej, jako masowy przewoźnik, stała się wkrótce nerwem gospodarki narodowej. To kolej polska przewiozła w 1919 roku przybyłą z Francji armię gen. Józefa Hallera wraz z wyposażeniem. Armia ta odegrała strategiczną rolę w wojnie polsko-bolszewickiej. Także w 1945 roku kolejarze w krótkim czasie – mimo niewystarczającej ilości wagonów i parowozów – uruchomili stację i już na początku lutego ze Skierniewic wyjechały pociągi do Warszawy, Łowicza i Łodzi. Ciekawostką historyczną jest wydarzenie z 1958 roku, kiedy pociągiem pospiesznym „Chopin” relacji Rzym-Warszawa wracał do stolicy z kapeluszem kardynalskim Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński. Kolejarze bez zezwolenia władz kolejowych zatrzymali pociąg na stacji w Skierniewicach, aby Prymasa powitać i uhonorować, zapraszając go także do odwiedzenia miejscowej parafii pw. św. Jakuba. Zaproszenie zostało przyjęte. Wkrótce kard. Wyszyński tak, jak obiecał przyjechał z wizytą duszpasterską do Skierniewic.

B. Kruszyk
Fot. parafia Chrystusa Miłosiernego