Msza św. w rocznicę Strajku Dzieci Wrzesińskich
W tym roku przypada 125. rocznica Strajku Dzieci Wrzesińskich. Kulminacyjnym momentem protestu z 1901 roku były wydarzenia z 20 maja, kiedy szczególnie dotkliwie ukarano dzieci, które odmówiły nauczenia się modlitwy po niemiecku. Dokładnie w rocznicę tych wydarzeń, 20 maja br., w kościele pw. Wniebowzięcia NMP i św. Stanisława we Wrześni Prymas Polski abp Wojciech Polak odprawi o godzinie 16.00 Mszę świętą. Zapraszamy do uczestnictwa.
W 1959 roku Polskie Radio wyemitowało audycję z udziałem Bronisławy Matuszewskiej z domu Śmidowicz (na zdjęciu w środku u góry), która brała udział w Strajku Dzieci Wrzesińskich i jako jedna z pierwszych odmówiła uczenia się z niemieckiego katechizmu. Wspominała: „Początek roku szkolnego (wtedy w kwietniu) niósł z sobą głuche wieści o wprowadzeniu języka niemieckiego w dwóch najwyższych klasach szkoły powszechnej, do ostatniego przedmiotu wykładanego dotychczas w języku polskim tj. do nauki religii. W ciszy ognisk domowych przygotowano opór wobec bezprawia. W dniu 24 kwietnia przystąpił nauczyciel Koralewski do rozdawania katechizmów. Dzieci odmówiły przyjęcia, a dwoje z nich, chłopiec i dziewczę, stanowczo odpowiedziały, że nie będą się uczyły ani odbierały książek, za co 2 maja otrzymały chłostę. To samo powtórzyło się w dniu 13 maja, gdy nauczyciel zadał nam z książek pewien rozdział, abyśmy się nauczyły na pamięć. Dwoje tych dzieci nie odpowiedziało na zadawane pytania za co ponownie otrzymały po sześć uderzeń trzciną na rękę”.
Karę czyli tzw. łapy dostała Bronka i jej kolega Staś Jerszyński, co uczyniło z nich naturalnych przywódców strajku. Dzieci miały poparcie rodziców i mieszkańców 5,5 tysięcznej wówczas Wrześni. Sprawą zainteresowały się też pruskie władze oświatowe. Do szkoły przyjechał inspektor Paul Winter, który zdecydował o zatrzymaniu w placówce opornych – już nie dwoje, ale ponad dwadzieścioro.
W połowie maja wydarzenia nabrały tempa i dramatyzmu. W czwartek 16 maja zorganizowano wiec, na który przyszło ponad tysiąc osób. Obecni byli także polscy posłowie na sejm pruski. Zgromadzenie uchwaliło rezolucję potępiającą decyzję władz o nauczaniu religii w języku niemieckim. Bez rezultatu. 18 maja zastosowano kolejny szkolny areszt wobec uczniów. Dwa dni później, 20 maja, doszło do kulminacji protestu. Dzieci miały nauczyć się pieśni „Kto się w opiekę” po niemiecku. Czternaścioro, które stanowczo odmówiły, na polecenie inspektora Paula Wintera poddano chłoście. Bronisława Śmidowicz wspominała: „Gdy tłumaczono nam, że przecież to obojętne w jakim języku się modlimy, czy w polskim czy w niemieckim, pouczona przez rodziców powtórzyłam słowa kanclerza (Bernharda von) Bülowa w parlamencie niemieckim: Każdy ptak powinien tak śpiewać, jak jemu dziób urósł. Dodałam do tego: ponieważ nam po polsku urósł, więc chcemy po polsku śpiewać”.
























